Seks w Kosmosie? Houston, żaden problem!

Seks w kosmosie

Seks w kosmosie

Seks wśród astronautów przez lata wydawał się tematem tabu. Choć żadna z agencji kosmicznych nie chwaliła się swoimi doświadczeniami, zarówno Rosjanie, jak i Amerykanie wdrożyli co najmniej dwa programy badawcze testujące seks w stanie nieważkości. Wszystko, rzecz jasna, dla dobra ludzkości – podczas długich wypraw kosmicznych niczego nie można przecież pozostawić przypadkowi.

Długie loty oznaczają nowe problemy

Choć wysłane z Ziemi pary bezzałogowych sond kosmicznych Pioneer i Voyager opuściły już granice Układu Słonecznego, to szczytem dokonań w kwestii zasięgu misji załogowych pozostaje program Apollo. Podczas kolejnych misji Apollo trzyosobowe załogi oddaliły się od Ziemi na rekordową dotychczas odległość ponad 384 tys. kilometrów. Misje były jednak stosunkowo krótkie – nie przekraczały dwóch tygodni.

Ziemia z odległości 384 tys. kilometrów

Ziemia z odległości 384 tys. kilometrów

Znacznie więcej czasu w kosmosie spędzają za to astronauci w bezpośredniej bliskości naszej planety, np. na pokładzie orbitującej na wysokości nieco ponad 400 kilometrów Międzynarodowej Stacji Kosmicznej. Kiedyś nadejdzie jednak czas, gdy Ziemianie wyruszą na znacznie dalszą wyprawę – wszystko wskazuje na to, że będzie to lot na Marsa.

Przy zastosowaniu obecnych technologii podróż na Marsa i z powrotem oznacza misję o długości przekraczającej 500 dni. Planując taką misję, trzeba zatem uwzględnić szereg różnych czynników, pomijalnych przy krótszych lotach orbitalnych. W artykułach opisujących różne symulacje i przygotowania dość szczegółowo omawiane są badania nad interakcjami w grupie czy wpływem długotrwałej nieważkości na fizjologię. Znacznie rzadziej pojawia się inne istotne pytanie: co z seksem?

Od samotnych misji do kobiet w załogach

W pionierskim etapie eksploracji Kosmosu problem nie istniał z dość prostej przyczyny. Pierwsze statki kosmiczne – radzieckie Wostoki i amerykańskie kapsuły z programu Mercury – były bowiem jednoosobowe. Samotność na orbicie była udziałem m.in. pierwszej kobiety w Kosmosie, Walentyny Tierieszkowej, która przeszła do historii swoim lotem w 1963 roku.

Pierwsze hipotetyczne szanse na kosmiczny seks pojawiły się wraz z kolejnymi programami i wieloosobowymi statkami kosmicznymi, jednak aż do lat 80. zarówno Amerykanie, jak i Rosjanie unikali mieszanych załóg. Przełomem w tej kwestii okazała się misja Sojuz T-7 z sierpnia 1982 roku: w skład 3-osobowej załogi weszła Swietłana Sawicka. Na orbicie Sojuz T-7 połączył się ze stacją orbitalną Salut 7 z 2-osobową załogą na pokładzie.

Pierwsza mieszana załoga, uwieczniona na znaczku pocztowym (Fot. Wikimedia Commons)

Pierwsza mieszana załoga, uwieczniona na znaczku pocztowym (Fot. Wikimedia Commons)

Choć kosmonauci pracowali następnie razem, to zadbano o prywatność jedynej kobiety, która po dokowaniu miała do dyspozycji cały moduł mieszkalny statku Sojuz T-7. Rok później pierwszą mieszaną załogę, a zarazem swoją pierwszą astronautkę wysłali w Kosmos Amerykanie – Sally Ride uczestniczyła w misji STS-7 wahadłowca Challenger. Choć oficjalne relacje milczą na ten temat, seks w Kosmosie przestał być jedynie czysto teoretycznym zagadnieniem.

Brytyjka na pokładzie Mira i kosmiczne małżeństwo

To, czego nie ma w oficjalnych komunikatach, staje się wdzięcznym tematem dla tropicieli sensacji. Jeszcze na początku lat 90. tematem plotek stały się słowa pierwszej Brytyjki w Kosmosie, Helen Sharman.

Helen w 1991 roku spędziła tydzień na pokładzie rosyjskiej stacji orbitalnej Mir. Po powrocie na Ziemię opowiadała w wywiadach, że świetnie bawiła się w towarzystwie załogi stacji, a misja zapewniła jej fantastyczne doświadczenia. To właśnie te słowa stały się przyczyną plotek, że zacieśnianie współpracy brytyjsko-radzieckiej mogło mieć nieco bogatszy od oficjalnej wersji przebieg.

Mark Lee i Jan Davis - pierwsze małżeństwo w Kosmosie (Fot. Timesofnews.co)

Mark Lee i Jan Davis – pierwsze małżeństwo w Kosmosie (Fot. Timesofnews.co)

Kolejnym powodem do plotek stał się fakt pierwszej kosmicznej misji małżeństwa. W 1992 roku, krótko przed misją promu Endeavour, Mark Lee i Jan Davis wzięli ślub i polecieli na orbitę jako małżeństwo. Po powrocie, pytani przez dziennikarzy o seks na orbicie, odmówili komentarza.

Pierre Kohler szuka sensacji

Znacznie poważniej brzmiały rewelacje ujawnione przez francuskiego autora publikacji naukowych, Pierre’a Kohlera. W swojej książce „Ostatnia misja: Mir, Ludzka przygoda” autor stwierdził, że Rosjanie i Amerykanie wdrożyli programy, których celem było badanie seksu w Kosmosie.

Stacja orbitalna Mir

Stacja orbitalna Mir

Zdaniem Kohlera Amerykanie testowali co najmniej 20 różnych pozycji, z których tylko kilka sprawdziło się w warunkach nieważkości. Owocem prób miał być wniosek, że zaledwie cztery pozycje nie wymagały mechanicznego wsparcia. Pozostałe były możliwe z wykorzystaniem dodatkowych akcesoriów, jak elastyczne pasy czy nadmuchiwany tunel, przypominający śpiwór.

Problem w tym, że te szeroko komentowane doniesienia okazały się niewarte funta kłaków. Pierre Kohler stał się ofiarą żartu i bez weryfikacji powtórzył nieprawdziwe informacje (więcej na ten temat można znaleźć m.in. w artykule Guardiana).

Po co na ISS testy ciążowe?

Miedzynarodowa Stacja Kosmiczna

Miedzynarodowa Stacja Kosmiczna

To, że Pierre Kohler powtórzył bzdury, nie znaczy jednak, że seks na orbicie jest astronautom nieznany. Choć NASA w oficjalnym komunikacie zaprzeczyło sensacyjnym doniesieniom, to dość wymowne są słowa ówczesnego rzecznika Agencji.

Zapytany o to, czy astronauci uprawiają seks na orbicie, odpowiedział, że NASA nie komentuje i nie wtrąca się w prywatne sprawy swoich pracowników. Słowa te uznano za nieoficjalne potwierdzenie krążących od dawna plotek, a kolejną poszlaką są testy ciążowe znajdujące się w wyposażeniu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.

Kosmiczny seks, kosmiczne problemy

Wbrew pozorom kwestia seksu astronautów nie sprowadza się jednak do godnego serwisów plotkarskich raportu w stylu „kto, z kim, kiedy, jak i ile razy?”. To, co na orbicie okołoziemskiej nie stanowi większego problemu i sprowadza się przede wszystkim do kwestii technicznych, jak walka z trzecim prawem dynamiki Izaaka Newtona, w przypadku dłuższych misji może oznaczać poważne kłopoty.

Grawitacja jest niezbędna do rozwoju

Grawitacja jest niezbędna do rozwoju

Jednym z nich jest rozwój płodu w stanie nieważkości. Gdyby na pokładzie statku kosmicznego doszło do zapłodnienia, płód nie miałby szans rozwinąć się bez grawitacji, czego przykładem są m.in. doświadczenia prowadzone z wysyłanymi na orbitę zapłodnionymi jajami kur. Wynika to z faktu, że brak ciążenia uniemożliwia wytworzenie tzw. smugi pierwotnej.

Przyjmując hipotetyczne założenie, że brak grawitacji nie jest problemem, ciąża powoduje również szereg kolejnych komplikacji – zwiększa ryzyko problemów zdrowotnych astronautki. Co więcej, trudno wyobrazić sobie, jak w takich warunkach mógłby przebiegać poród. Jak stwierdziła Athena Andreadis z University of Massachusetts Medical School, badająca zagadnienia rozmnażania w warunkach nieważkości:

Poród też byłby nie lada wyzwaniem. Narodziny w stanie nieważkości byłyby piekłem, bo grawitacja pomaga. Polegasz na ciężarze dziecka.

Zastępowalność pokoleń podczas długich misji

Seks podczas długich kosmicznych misji oznacza zarazem problemy natury emocjonalnej – podział zespołu, pojawienie się par, a razem z tym zazdrości i okazji do konfliktów. Tylko czy da się tego uniknąć? Eksperyment, w którym w kontrolowanych warunkach grupa ludzi została odcięta od świata, symulując długotrwałą podróż statkiem kosmicznym, dostarczył niepokojącej obserwacji. Podczas świętowania Nowego Roku jeden z uczestników eksperymentu zaczął napastować wchodzącą w skład załogi kobietę.

Starzejący się uczestnicy misji kosmicznych będą potrzebowali następców

Starzejący się uczestnicy misji kosmicznych będą potrzebowali następców

Jak zakończyłaby się taka sytuacja podczas prawdziwej, kosmicznej misji? Choć załogi są kompletowane po wnikliwej analizie psychologicznej, okazuje się, że nie wszystkie zachowania da się przewidzieć. Choć w kontekście planowanych obecnie wypraw problem da się obejść, zobowiązując astronautów do celibatu albo stosując antykoncepcję, to w dalszej perspektywie konieczne będzie poszukiwanie innych rozwiązań. Dlaczego? O ile sam seks, poza pewnymi niedogodnościami, nie powinien stanowić problemu, znacznie poważniejsza wydaje się kwestia rozmnażania w Kosmosie.

Choć na razie takim pomysłom bliżej do science fiction, to – o ile nie opanujemy hibernacji – podczas długich, trwających przez dziesiątki czy setki lat wypraw kosmicznych konieczne będzie zastępowanie starych lub zmarłych członków załogi. Dokona tego następne, poczęte i urodzone podczas misji pokolenie astronautów. W takim kontekście seks i rozmnażanie na orbicie przestają być jedynie ciekawostką – bez nich myśl o dalekiej, załogowej eksploracji Kosmosu może pozostać jedynie nieosiągalnym marzeniem.

Kategoria posta: Nauka

Tagi: eksploracja kosmosu, kosmos, seks

Regulamin komentowania

0 comments

Komentarze archiwalne